Kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno

Wróciłam dziś do wierszy mojego ulubionego poety księdza Jana Twardowskiego,
jeden po drugim sobie czytałam i serce mi się wzruszało, bo takie one mądre i na czasie ciągle.
Na czasie dla wszystkich i dla mnie. A kilka z nich jak zesłanie, jak znak.

Kiedy mówisz
Nie płacz w liście

nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz
/ks.Jan Twardowski/


Są czasem takie dni, że się człowiekowi nawarstwi, albo nie uda to, a potem tamto skomplikuje, zaskoczy. Bo miało być tak, a nie będzie.I na pierwszy rzut oka nie ma wyjścia. Ale na drugi jest, bo nie ma innego wyjścia -musi być:)
Czy czasem wpadasz do „studni”, patrzysz w górę, strome śliskie ściany wydają się nie do wdrapania żeby znów zobaczyć choćby promyk słońca, żeby poczuć soczystą zieleń pod stopami?
Ja nie mam tak często (kiedyś częściej), ale kiedy się tak przytrafi, że wpadnę do studni, to już dziś wiem, że po pierwsze muszę sobie pozwolić na to aby chwilę tam zostać, nie muszę od razu szukać wyjścia, trampoliny, uczyć się latać.
Najgorsze też co się może mi przytrafić to obecność takiej osoby, która mnie tam trzyma za głowę i każe się dusić w tym sosie mułu z dnia studni i nie pozwala choćby łyknąć tlenu. Takim wampirom mówimy STOP, niestety ale nawet jeśli mają swoje dobre intencje to spadówa ode mnie – dajcie mi oddychać w moich czeluściach moim rytmem.
Kto mi może towarzyszyć zatem w mojej studni? Nie koniecznie muszę tam przecież utknąć sama. Całkiem pożądane jest jak ktoś do mnie coś zawoła, coś pozytywnego oczywiście, ale nie jakieś tam rady, porady, absolutnie niech nie zrzuca mi na siłę drabiny, czy liny, niech nie wysyła swojej instrukcji wypełzania z dna – bardziej niech powie, że czeka na brzegu, że są tam nowe horyzonty, niech zapewni, że to, że nie wyszło nie oznacza, że idea była zła, a raczej, że ten plan nie był najwidoczniej planem dla mnie.
Drugi krok jest taki, pozwalam aby do tej studni zaczęła wlewać się woda, nie walczę, nie zdzieram łokci po ścianach, a kładę się na wodzie, i z zaufaniu unoszę się wraz z jej poziomem wyżej i wyżej…Potem jestem już blisko wyjścia, oślepia mnie słońce, na brzegu widzę czerwoną chustkę Kuby – to taki znak dla mnie, że mam być silna, mam wyjść i znaleźć nową ścieżkę.
I już wiem, że „wszystko będzie tak jak ma być”…

będzie

koniku polny co żyjesz jedną tylko Jesień
serce kochające niekochane
smutku w cztery oczy
bo mieszkanie za dwadzieścia lat
szczęście o tyle o ile
prawdo-co obrażasz
ciotko której w dowodzie dzieciak dorysował brodę
dygnitarzu który zlecisz ze stołka
wszystko tak będzie jak ma być
/ks.Jan Twardowski/

Stara studnia

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *