Dobra rada :)

Jestem trochę niczym kot. Ciężko mnie oswoić, chodzę swoimi ścieżkami, lubię samotność, mam swoje upodobania, lubię spać ,ale też sprawia mi frajdę gonienie za przynętą, pieszczoty chętnie i owszem, ale potem dziękuję wracam „do siebie” – nie będę merdać ogonem jak pies na niczyj widok, bo okazywanie emocji nie należy do moich charakterystycznych cech. Mam cierpliwość do innych i siebie. Ktoś mocno musi mnie wkurzyć, żebym dostała wścieku – tak czasem się to udaje czasem i nielicznym, ale jednak. I z tych moich kocich cech myślę, że ta pierwsza o zaznaczeniu swojego terytorium, swoich ścieżek jest najistotniejsza dla mnie, bo ma to przełożenie na to co jest ważne dla mnie, w jaki sposób dokonuję wyborów, czy decyzja pozostaje moja…

Co to w praktyce oznacza? Jak się nad czymś zastanawiam to nie pytam nikogo o zdanie, czasem przyjaciółkę co sądzi i wtedy rada jest mile widziana. Bo rady generalnie właśnie to coś co mnie drażni, nie pytam o nie zazwyczaj,a zdarza się, że jak opowiadam o jakiś faktach to nagle dostaję rady od osób trzecich, no cóż bez obrazy, ale raczej nie skorzystam, bo to nie moje rozwiązanie, a Ty nie siedzisz w moich butach i nie przeżyjesz za mnie tego ze wszystkimi konsekwencjami tej decyzji.
I ja też nie radziłam nigdy, albo rzadko bo nie lubię brrrrrr… Bo jak taką odpowiedzialność brać za kogoś?
Ale pomagać lubię, albo może wspierać to lepsze słowo, słuchać umiem, to ważna cecha, jak ktoś miał problem w szkole to wiedział, że zadzwoni domofonem pod 61 i ja zawsze zejdę, nawet jak mróz czy deszcz, i wysłucham i jak będzie potrzebował dialogu to spytam, czemu to ważne dla niego, co mogę zrobić ja, jakie widzi możliwości rozwiązania tej sprawy, a jakie z nich najlepsze, a gdyby sobie pomyślał o najlepszym rozwiązaniu bez jakichkolwiek barier to jakie ono by było…O jasne, że jak przyszła się koleżanka wypłakać w rękaw, że ją Michał z 8c rzucił to współczułam, ale czy mogłam kiedykolwiek doradzić w takiej kwestii skoro nie byłam nią, nie znałam dobrze Michała, a nawet chłopaka nie miałam, bo ściany podpierałam zawsze na dyskotekach.

I tak po wielu latach, po ukończeniu studiów inżynierskich i magisterskich na krakowskiej AGH, lataniu przez 6 lat z młotkiem geologicznym, rysowaniu map, badaniu wybrzeża na Helu, jedzeniu skał (tak JEDZENIU!) poznaję całkiem przypadkowo dziewczynę, która mówi do mnie po kilku przegadanych godzinach „A czy ty myślałaś kiedyś o tym a by być coachem?” No nie bardzo wiem co to dokładnie jest, ale już wtedy mocno mnie kręcą szkolenia i warsztaty, bo okazuje się, że mimo iż się jąkam, to takie występy dają mi moc endorfin i są super. Czy to to samo ten coaching? Szperam w sieci, ,okazuje się, że nie coach to nie trener, ale to co coach robi to interesujace, tylko przerażają mnie ceny kursów, po miesiącu znajduje dofinansowane studia podyplomowe i lawina rusza. Niektórzy myślą, że chcę być jakimś szamanem, że znów wybieram się do szkoły zamiast myśleć o rodzeniu dzieci ( bo przecież pora na mnie! i dzieci moje!), a ja co myślę o tym? Znajduję swoje miejsce na ziemi, ten coaching to w zasadzie spójna z moim stylem umiejętność rozmawiania z ludźmi, ale dostaję wiele cennych lekcji na tych studiach, narzędzia i wiem, na własnej skórze, że takie podejescie do drugiego człowieka zmienia jego świat, że człowiek- Klient w coachingu może znaleźć się w miejscu, które było tylko w sferze jego nieśmiałych marzeń.

Ja swoje nieśmiałe kiedyś marzenie realizuje będąc coachem.

Ale nie jestem dziś idealna, każdego wieczoru szukam czerwonego grzebienia tracąc ok 10 minut zanim go znajdę, choć każdego wieczoru po rozczesaniu włosów wydaje mi sie, ze kładę go na jego miejsce :), codziennie pracuję nad małymi rzeczami, codziennie wybieram między lub spośród, staram się słuchać siebie: emocje kontra rozum, sama korzystam z coachingu, bo daję sobie obciąć dwie ręce nie byłabym dziś tu gdyby nie coaching, który mnie tu przyprowadził. Mam przed sobą kilka najbliższych wyzwań, też nie będę chciała rad, bo nikt mi tu nic nie poradzi tak żeby było po mojemu, a tylko po mojemu to ma sens, bo mam swoje ścieżki i ja nimi przejdę, nie Ty, nie ta osoba od rady, jeśli Ty masz swoje ścieżki i je szanujesz to słuchaj swojego wnętrza, serca, SIEBIE a nie rad innych osób! To moja rada 🙂

578743_448611078502613_1699531925_n

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *