gdy złowrogo szumią wierzby

Chciałabym nogą tupnąć nieraz i powiedzieć dosadnie, żeby mi żyć dał jeden z drugim, jedna z drugą, albo nie koniecznie mnie, ale temu obok mnie żeby żyć dali, ale nie potrafię tak jakbym chciała.

I tak jestem lata świetlne do przodu od siebie samej sprzed lat, bo wtedy miałam wyuczone, aby się nie złościć, nie krzyczeć, negatywne emocje do kieszeni schować, po cichutku pod dywan nogą kopnąć i grzecznie siedzieć.
Dziewczynce się nie wypada złościć, wypada się natomiast wycofać, rację przyznać zawsze starszemu, albo większości, nigdy, absolutnie nigdy głosu nie podnieść.
Dało się.
Panie Boże mój, Ty sam wiesz ile lat się dało być takim potulnym. W kryzysowych sytuacjach, których los mi nie szczędził można było przecież zagryźć poduszkę i łkać w nią. Nocą. Nocami.
W szkole dobre stopnie, wzorowe zachowanie, serce dobre, pomocne, często wykorzystywane, łamane, bo naiwne w swej słabości.
Jak ktoś mnie źle traktował, to się wycofywałam rakiem.
Często śmiali się koledzy i koleżanki, że jestem gruba – dzieci potrafią być okrutne.
A ja cóż, byłam gruba – mentalnie byłam właśnie taka jaką mnie widzieli inni.
Nie miałam swojej tarczy, nikt mnie w nią nie wyposażył. Mogłam tylko wierzyć w swoją beznadziejność i się w niej pogrążać.
Do czasu.
Przyszedł taki czas, że popatrzyłam na siebie przychylniej. Okazało się, że mam ładne oczy, nie mówiłam o tym głośno, ale polubiłam te oczy, polubiłam nawet to, że się jąkam, poznałam ludzi, którzy mnie lubili, nikt nie mówił, że mam jakieś deficyty w urodzie, potem dostałam walentynkę, na drugi rok następną, pisaną innym pismem, to znaczyło, że komuś się podobam, że podobam się co najmniej dwóm osobom 🙂
Potem to przestało być ważne, czy się komuś podobam, bo najważniejsze okazało się,że  PODOBAM SIĘ SOBIE!
Bez przepychu, bez zadzierania nosa – lubię siebie i to był klucz do tego by żyć swoim życiem i móc wprost mówić co mi się podoba a co nie 🙂
I dziś mając prawie 33 lata mogę powiedzieć, że nieraz już darłam się wniebogłosy ( tego nauczył mnie mój mąż – nikt mnie tak nie wkurza jak on!), nie raz rzuciłam talerzem ( też tyko w jego stronę 😉 ) i już wiem, że jest to bardzo wyzwalające i oczyszczające przeżycie!!!
To, że jestem grzeczną dziewczynką, nie znaczy, że nie mogę powiedzieć, że coś mi się nie podoba, a jak ktoś mnie atakuje i krzywdzi mam prawo się bronić, atakować, a nie tylko i jedynie uciekać.
Ale też mam w sobie dużą dozę cierpliwości do innych, dużą pokorę do tego, że każdy jest inny i wiedzę, że każdy ma prawo do swojego widzenia świata więc dopóki ktoś mnie nie krzywdzi w sposób wymierzony we mnie jest dla mnie ok.
Oczywiście, że jestem zwykłym ułomnym człowiekiem i czasem czyjeś zachowanie mnie drażni, ale nie rzucam wtedy w jego stronę tym co mam pod rękę, a staram się przegryźć ten temat w imię czegoś ponad to.
Ale bywają sytuacje gdzie ciągle się gryzę, zamiast powiedzieć prosto z mostu staram się ubrać wszystko w słowa pełne szacunku.
Czy mając tyle lat ile masz, myślisz że  można pozwolić sobie wchodzić komuś na głowę, czy można brać na siebie czyjeś problemy wtedy kiedy ta osoba po raz kolejny i kolejny je na nas zrzuca?
Masz koło siebie takich bliskich, którzy Cię osaczają w jakiś dowolny sposób, a Ty nie umiesz powiedzieć STOP?
Zadaj sobie 5 pytań i odpowiedz na nie szczerze:

  1. Co Ci to daje, że po raz kolejny uciszasz SWOJE emocje w kontakcie z drugą osobą?
  2. Dlaczego nie potrafisz szczerze zmierzyć się z problemem? czego się obawiasz?
  3. Wyobraź sobie, że tkwisz w tym układzie kolejne, 5, 10, 20 lat …. – jak się czujesz w tej relacji? To się nie zmieniło? Co przegapiłeś?
  4. Wyobraź sobie najbardziej asertywną osobę jaka znasz – jaką daje Ci radę ta osoba w kontakcie z Twoim bliskim, któremu ulegasz? Jak radzi Ci się zachować inaczej następnym razem, jedna mała zmiana w Twoim zachowaniu, co to jest?* ZAPISZ TO !!!
  5. Wyobraź sobie, że szczerze powiedziałeś drugiej osobie co myślisz, wyobraź sobie, że poczyniłeś kroki, które Cię „uwalniają” – jak się czujesz? Co teraz możesz zrobić aby się za to nagrodzić?

 

Ja nie zawsze umiem być tak asertywna jak bym chciała, ale uczę się.
Pracuję na tym ciągle 🙂
Przynajmniej sama siebie nie oszukuję, ale nie jestem najlepsza w przekazywaniu innym negatywnych emocji.
A złościć się rzecz ludzka przecież!!!
Czemu mamy z tą złością taki problem?
Czemu wolimy skłamać, powiedzieć „nie, nic się nie dzieje”, lub dusić w sobie coś rok, aż wyleje się z nas jak trucizna, zielony zgniły jad, który nadgryzł inne narządy?
Często złowrogo wierzby szumią, ale czy nie łatwiej powiedzieć czasem „Ej, wkurwia mnie to, wystarczy, spadaj!!”
Z ucałowaniami szczególnymi dla tych, którzy potrafią na bieżąco radzić sobie z tym co uwiera!
Będę się od Was uczyć Mistrze moje – Mistrzynie w zasadzie 🙂


A Ty jak sobie radzisz z niechcianymi emocjami?

Rzucasz talerzami?

Znosisz z uśmiechem na twarzy?

Potrafisz powiedzieć zawsze i każdemu co Ci się nie podoba?

Ciekawa jestem Twoich sposobów 🙂
12291814_1225916424091945_3383961540933186076_o

2 Comments

  1. Ania

    Cieszę się że mój wpis na Fb inspiruje tak wiele osób 😉 Pomyślności 😉

    Reply
    1. katarzynahabowska (Post author)

      Dziękuję i nawzajem! Inspiracji szukam zawsze u wartościowych ludzi 🙂

      Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *