Kryzys wieku pięknego

Jeśli jesteś kobietą między 35 a 45 rokiem życia jesteś bardziej niż inni adresatem tego wpisu, jeśli masz mniej lat zostaniesz tu z czystej ciekawości, a jeśli więcej możesz odetchnąć i powiedzieć – mam to za sobą. Jeśli jesteś mężczyzną – jeszcze wspanialej – dowiesz się, że nie tylko Ty masz prawo przeżywania do TEGO kryzysu i że wcale nie chodzi w nim o to, by kupić sobie super-szybki super-czerwony super-samochód.

Mam 37 lat i dwa miesiące. Mój mąż śmieje się zawsze, że się tak sztucznie odmładzam, bo rocznikowo to już byłoby 38 i koniec kropka. Jestem urodzona pod sam koniec roku 82′ więc logicznym jest dla mnie, że w lutym 83′ miałam dwa miesiące, a nie roczek 🙂 Ale może to on ma rację, a ja naginam rzeczywistość? Ale po co? Czy ja boję się upływającego czasu? W sensie biologicznym nie, a może jeszcze nie? Może kiedyś ten moment nadejdzie, ale narazie czuję się fizycznie na górce życiowej. Nie chciałabym być młodsza, na zdjęcia sprzed dekady spoglądam z uśmiechem, sprzed dwudziestu lat ze śmiechem – nie chciałabym być już sobą tamtą w żadnej wersji.

Na koncerty biegałam od kiedy tylko mogłam. Nigdy z tego nie zrezygnowałam, ładuje mnie to na maksa, więc kiedy tylko jest to możliwe kupuję bilet do raju. Zmieniło się w ciągu tych wielu lat tylko jedno; teraz widzę, te spojrzenia pełne zdziwienia i słyszę pełne troski pytania: Juwenalia, czy nie jesteś na to za stara? Czy w pierwszych rzędach to powinny stać siksy, a nie Ty? Nie boisz się, że ktoś Ci tam coś zrobi, zdepcze albo coś? Hmmmm – no nie boję się, raczej czuję dreszczyk podniecenia niż strachu, chyba, że to Strachy na Lachy, to już wtedy są pełne Dygoty 😉
Czasem mi „odbija”, zwłaszcza ostatnio – bo wiadomo, kiedy On zmienił pracę wszyscy mówili, że robi karierę i dba o rodzinę, ale kiedy ja zrobiłam to samo ludzie pukali się po głowie – wariatka, zrezygnowała z dobrej posady w imię niewiadomej. Mężczyźni w oczach opinii publicznej zdobywają szczyty, a kobietom zwyczajnie bije szajba z niespełnienia. To trudne walczyć jednocześnie ze swoimi wątpliwościami i stereotypami, o które się potykam. Ludzie pytają mnie codziennie co robię, czym się zajmuje, czy znalazłam już nowy etat, czemu nikt nie spyta czy jestem zwyczajnie szczęśliwa?

Moje rewolucje nie idą gładko, wymagają ogromnej determinacji i zaufania do siebie. Rozpoczęły się wywołane innymi dużymi kryzysami w moim życiu. Nagła śmierć mamy (największy dramat w moim życiu), guz mózgu (rosnący oponiak), wypalenie zawodowe (kochasz swoją pracę i ludzi w niej, a jednocześnie zaczynają Cię przerastać inne rzeczy) – wystarczy jak na jedną osobę by zadać sobie to ważne pytanie – Kaśka – co sprawi, że będziesz naprawdę szczęśliwa? Co możesz zrobić dla siebie by móc powiedzieć „kocham życie!”.

Kryzys to takie słowo, którego wolelibyśmy nie mieć w naszym słowniku. Kojarzy się nam z czymś nieprzyjemnym, nieprzewidywalnym, dobijającym, nagłym, niewiadomym i męczącym…I to wszystko prawda, nie odczaruję tu pojęcia kryzysu i naszych przekonań na jego temat, ale dodam coś od siebie, co z pewnością też wiesz, ale schowałeś tą wiedzę do tylnej kieszeni za małych spodni, które ukryłeś głęboko w szafie. Będzie to więc pewnego rodzaju tajemna wiedza, którą schowałeś  pod płaszczem codziennego pragmatyzmu. Gotowa (y) by ją odkryć?

Gdyby mówić tu o wszystkich możliwych kryzysach mogłabym założyć osobnego bloga lub chociaż grubaśną kryzysową zakładkę – temat frapujący,  na czasie i nieunikniony. Na początek tylko liźniemy więc sprawę przyglądając się naszym naturalnym niepokojom wewnętrznym, które w fazie ekshibicjonizmu mogą wywołać niezłe zamieszanie i rewolucje, u mnie tak się stało, i nie powiem Ci, że jest to najlepsza na świecie recepta. Każdy ma inaczej. Czasem dobrze zrobić skok na głęboką wodę, a czasem przeczekać, aż morze się uspokoi by móc nabrać dystansu do tego CO i JAK.

Podywagujmy więc troszkę o tym złym, tajemniczym ewolucyjnym kryzysie przełomu połowy życia i oswójmy go w teorii po to, by kiedy nadejdzie było wiadomo co to za licho i jak je rozpoznać.

Moja Klientka Renata przyszła do mnie bardzo ważną sprawą. A w zasadzie szybko okazało się, że tych spraw było wiele. Ciężko było nam dookreślić cel na nasze sesje, bo rozbijał się on od znalezienia miłości po nieudanym i niedawno zakończonym zaborczym związku, po rzucenie pracy w korporacji, która była męcząca i nie dawała radości. Wątpliwość przeplatała się z rozterką i naganiała kolejne nurtujące pytanie. Miała wrażenie, że stoi w miejscu, i co gorsza totalnie przepuszcza czas między palcami. Nasze spotkania dotykały wartości i to pomogło się jej uspokoić i krok po kroku budować plan sowich działań, bez presji i przekonania, że wszystko musi teraz, od razu i naraz. Renata znalazła partnera, który odpowiadał jej oczekiwaniom seksualnym, dała sobie czas na zaangażowanie ciesząc się tym co ma tu i teraz. Praca w korpo została, wygrało u niej poczucie bezpieczeństwa, które daje jej karta przybijana przy wejściu i służbowy laptop. Nie mniej nie porzuciła swoich pragnień i swoje marzenia o realizacji siebie spełnia na kursie szycia na maszynie – ma w planie za kilka lat otworzyć pracownie z własnymi projektami -wykupiła już domenę z nazwą odzieży.

 

Kobieto, Mężczyzno – nie będzie łatwo, będzie w chuk ciężko – ale świadomość tego, że nie jesteś samotną dryfującą wyspą i że wszystko to jest „chwilowe” może podnieść Cię na duchu. Kiedy dopadnie Cię ten demon i będzie Tobą miotał jak kukiełką na wietrze poczujesz niektóre z niżej wymienionych symptomów. Weż głęboki oddech.

1. częsty stan niezadowolenia.

2. brak poczucia bezpieczeństwa (np. praca, relacje).

3. utrata satysfakcji z dotychczasowej pracy, rosnący marazm, znużenie, smutek, niechęć.

4. wewnętrzny męczący strach, że wkrótce czeka nas coś niepokojącego.

5. upierdliwe, rozdzierające niezdecydowanie – tak czy siak, w prawo czy w lewo, to czy tamto?

6. silny konflikt wewnętrzny pomiędzy tym, kim jesteś, a kim chciałeś być kiedyś i to się nie udało.

7. poczucie niewykorzystanych szans, niespełnionych marzeń i uciekającego czasu.

8. brak cierpliwości do siebie i bliskich, nagłość w reakcjach

9. trudności w skupieniu się na jednym zadaniu, łapanie dziewięciu srok za ogon, jałowe wykonywanie zadań, rozgrzebywanie wielu – brak efektu

10. silna obawa przed chorobą, śmiercią (zwłaszcza gdy jesteśmy w procesie żałoby lub niedawno ją przeżyliśmy).

 

To co będzie silnie rozróżniać przeżywanie kryzysu u Pań i Panów to dwie rzeczy: aspekt emocjonalny i aspekt biologiczno- hormonalny.
Emocjonalnie więc jedziemy niby na jednym wózku, ale w totalnie innym kierunku. Panie wsiadają do pociągu zmierzającego na północ, panowie na południe. Kobieta, która wychowała dzieci i do tej pory była ugodową żoną, ciągle obecną mamą i wzorowym pracownikiem może poczuć potrzebę autonomii, a za tym będzie szła pewność siebie, stanowczość i waleczność (o siebie!). Panowie w tym czasie potocznie mówiąc – miękną. Szukają kochających ramion, wsparcia, pogłaskania po głowie, empatii i bliskości. Jak nie trudno zauważyć niezła kraksa może z tego wyjść jeśli osoby będące w związku wsiądą do swoich pociągów o tej samej godzinie na tej samej lini trakcyjnej…

Biologia, procesy starzenia się i hormonalne huśtawki – łaskawe dla mężczyzn, dodające im szlachetności i podkreślające atuty męskości, bezlitosne dla kobiet – przypominające na każdym kroku: zegar tyka.
I o ile facet ze srebrzystą fryzurą wzbudzi zachwyt, o tyle te same siwe słowy wzbudzą niepokój i to przede wszystkim u samej właścicielki. Będzie to miało ogromny wpływ na postrzeganie siebie w świecie, swoją rolę, pewność siebie i relacje z innymi. Zatrzymać młodość – to może być ważny determinant wszystkich działań. Kliniki odnowy biologicznej czy chirurgi plastycznej pękają w szwach od natłoku ryczących czterdziestek. No ale jak zrobić same piersi na jędrne i sterczące, kiedy zrobią się groteskowe na tle obwisłej już nieco po ciąży skóry brzucha i tak ciach ciach po kawałeczku odmładzamy wszystko co możemy. Niestety bezskutecznie -kijem Wisły nie zawrócisz. Może warto zamiast skupiać się na mankamentach cieszyć z tego co fajne? Jesteś świadoma siebie, masz dziś swój ukształtowany gust, a Twoje potrzeby i umiejętności  seksualne biją na głowę każdą dwudziestkę. Korzystaj więc ze swojej mądrości i fantazji i nie blokuj się swoim peselem.

I tu jest czas na tą wiedzę tajemna, którą obiecałam. To takie proste równanie. Jeśli tylko ułożysz sobie w głowie (bo tam WSZYSTKO się zaczyna), że to równanie będzie od dziś Twoją prawdą na temat kryzysu to będziesz miał(a) asa w rękawie.
Okaże się, że kryzys wieku pięknego, średniego czy po po prostu naszego, to wspaniały moment by wrócić do marzeń, wrócić do siebie, wrócić do tego, co schowałaś (eś) w szafie dawno temu, bo inne rzeczy wtedy bardziej pasowały i zadać sobie pytanie:
Jeśli to nadal moje marzenie to co mogę zrobić dziś by go zrealizować?
Jakie pierwsze kroki mogę podjąć by za rok nie żałować, że nie zacząłeś dziś?  
Dlaczego to jest dla mnie ważne?
Kim się stanę kiedy zrealizuje swoje marzenie?
Jak to zmieni życie innych mi osób ? (dzieci, małżonków, współpracowników )
Jak to wpłynie na moje życie?

Co dzięki temu będzie możliwe?

Jeśli biczujesz się myślami o mijającym czasie i niewykorzystanych okazjach – wspaniale! Znaczy, że ciągle żyjesz i masz oczekiwania na temat jakości swojego życia.
To magiczne równanie brzmi tak: KRYZYS = SZANSA. Tylko od Ciebie zależy czy to kupujesz, bierzesz, kradniesz, wbijasz sobie do głowy!
Niezależnie jaki kryzys Cię spotkał – przejście go sprawi, że życie nigdy nie będzie już takie samo jak przed nim, ale możesz wyjść z niego obronną ręką, umocniona (y), odświeżona (y), mądrzejsza (y), wdzięczna (y), a ja Cię spytam zwyczajnie tylko o jedno: Czy jesteś szczęśliwa (y)?

fot. Jarek Gasiorek

 

 

2 Comments

  1. Aga

    Dobrze powiedziane, a w zasadzie napisane! 😉
    Pozdrawiam

    Reply
    1. katarzynahabowska (Post author)

      dziękuję za przeczytanie i komentarz 🙂

      Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *