Lepsze coś niż nic

Blog założony, a ja nie mogę zabrać się do pierwszego poważnego wpisu. Chodzą mi po głowie różne tematy i żaden nie wydaje mi się na tyle odpowiedni aby został tematem numer jeden.

Czy też macie problemy z podjęciem decyzji? Czy za duży jest wybór czy może nie ma na ogół odpowiedniej opcji? I czy w takiej sytuacji lepiej czekać na lawinę dobrych pomysłów i złowić ten jeden złoty czy lepiej chwycić się tego, który właśnie jest i oszlifować go niczym diament?

Pewnie każdy wybiera inaczej, uważa inaczej i jest to jak najbardziej właściwe jednak bardzo łatwo popaść w sytuacje w której nie będziemy w stanie ruszyć z miejsca bo sami narzucimy sobie blokadę pod tytułem „to nie jest dobry moment-muszę poczekać na lepszy” lub „to nie jest na tyle dobre, aby pokazać to światu” i o ile czasem jest to słuszna teza o tyle najczęściej zasłaniamy się nią niczym zasłoną dymną tylko po to de facto aby nie zaczynać nic!

To smutna prawda, ale przy głębszym zastanowieniu tak to wygląda, że z powodu braku wewnętrznej motywacji i brak przekonania „że lepsze coś niż nic” pozostajemy jednak czy przy tym niczym… Czy znasz takie sytuacje, że miałaś się odchudzać i mówiłaś sobie „od poniedziałku”, ale w poniedziałek wypadały w pracy imieniny koleżanki więc były te pyszne ciastka, a wtorek już nie był poniedziałkiem więc czekałaś na następny, ale po drodze najadłaś się na zapas, a nie przepraszam – w międzyczasie miałaś zacząć biegać, ale przecież w środę wiał wiatr, w czwartek na tv8 leciał ulubiony serial, w piątek wyjście z koleżankami na miasto, w sobotę –wiadomo-bolała głowa, niedziela nie jest najlepsza-ciężko się ruszać po schabowym… Znasz to, prawda ?

Świadomość tego jak trudno czasem zacząć (cokolwiek – naprawdę ! )pomaga się z tym problemem zmierzyć – ja na przykład robię tak – diety nie zaczynam ani w poniedziałek ani w Nowy Rok, biegam mimo pogody –zakładam, że jak biegnę to biegnę –przekładanie nie służy, bo wymówka przyjdzie łatwiej niż włożenie butów runingowych. Ale gdy już całkiem nie idzie może na dobry początek wystarczy sobie odmówić na przykład batonika? To też jakieś działanie w stronę celu? Ale przede wszystkim żyję zgodnie z dewizą „lepszy wróbel w garści” –korzystam z tego co mam właśnie pod ręką i to wykorzystuję. Rozglądam się, łapię okazję! Przykład? Proszę bardzo –właśnie miałam 10 minut przerwy w pracy i zaczęłam po prostu pisać o tym co przyszło mi do głowy. Wiecie co-nie będę tego redagować –umieszczę na blogu jeszcze dziś, bo „lepsze coś niż nic” 🙂

Obrazek

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *