Od mojego nieba się odnieb

Dzisiejszy tekst będzie o tym co oczywiste, o tym, że jesteśmy różni, o tym, że w tej naszej różności mamy swoje pasje, swoje radości i tym bardziej nie powinniśmy zapominać, że nie należy oceniać i komentować innych tylko dlatego, że lubują się w innych rzeczach. Człowiek, który ma pasje, hobby, który jest świadomy co jest jego energetycznym akumulatorem jest wartością dodaną do naszego życia. Niezależnie więc czy rozumiemy jego podniety, uszanujmy je tak jak sami chcielibyśmy być uszanowani za nasze „zboczenia”.

Ten wpis jest po to żebyśmy uczyli się otwartości na innych, nie tylko ze względu na ich pochodzenie, kolor skóry,  orientacje seksualną, ale także z uwagi na coś co jest z pozoru mniej kolizyjne, na nasze różne pasje, zamiłowania, dążenie do własnego Nieba swoją własną drogą.

Żyjemy w takich dziwnych czasach, że wielu z nas jest ekspertami nie tylko od swojego, ale i cudzego życia i rości sobie prawo do doradztwa w tym zakresie.
Skoro już zjadłeś wszystkie rozumy i myślisz, że lepiej wiesz co jest dla mnie dobre to też mam jedną radę zanim zaczniesz trawić te soki – Odnieb się od mojego nieba 🙂
Mieszkamy w takim dziwnym miejscu, gdzie fala hejtu zaczyna nas zalewać nie tylko anonimowo w internecie, ale także w środowiskach do tej pory w miarę nam oswojonych.
Czy lepiej nam wewnętrznie jak pociśniemy komuś wprost, albo za jago plecami (niech no się tylko drzwi przymkną)? Czy stanę się lepszym człowiekiem i poczuję przypływ zajebistości gdy poniżę Twoje zainteresowania w stosunku do moich ambicji? 

Pozwól, że Ci to zobrazuje – jeden raz,  a potem ilekroć będzie cisnąć Ci się na usta TO pytanie w stosunku do kogoś, kto poświęca się swojej pasji to wróć tutaj  🙂

Nie mam lepszego sposobu na ten moment na wyjaśnienie Ci mojego Nieba, niż taki by przytoczyć Ci fragment rozmowy z osobą taką jak Ty czy ja i jeśli masz ochotę to dopasuj swoje odpowiedzi do moich pytań.

Ja ciągle i wciąż słyszę to samo pytanie podszyte zdziwieniem, czasem nawet oburzeniem, szokiem, obrzydzeniem, dezaprobatą, próbą wzbudzenia poczucia winy, że ja matka itd.: „Kaśka, co Ty tak latasz na tego Grabaża? K…ciągle te same koncerty, te same piosenki, to jest nienormalne, wiesz?!”

Może na tyle mnie znasz, że wiesz, że cudza opinia mnie specjalnie nie interesuje, a na pewno nie wpływa na moje działania i wartości, gdyż mam mocno wykształcone poczucie własnego autorytetu – co w dużym uproszczeniu znaczy nie mnie nie więcej: „Ufam swojej intuicji i nie kieruje się tym „co ludzie powiedzą”” .

JA: Co lubisz robić?

Ty: Lubię spędzać czas z dziećmi, kiedy wracam do domu i siadamy do gier planszowych i jesteśmy razem, lubię gdy jesteśmy razem

Ja: A gdybyś pomyślał/a co jeszcze daje Ci energię każdego dnia? Co Cię nakręca w pracy, co robisz, żeby było Ci miło i przyjemnie?

Ty: Hmmmm, to może śmieszne, ale trochę zazdroszczę czasem tym, którzy palą, bo mogą sobie wyskoczyć w czasie pracy na fajkę, ale ja jak chcę złapać świeżego powietrza idę po mleko, albo po drożdżówkę, zmienię na chwilkę otoczenie i jak wracam to lepiej mi się pracuje.

Ja: A co jeszcze?

Ty: Kawa ! Jak zrobimy przerwę na kawę i pogadamy o głupotach to jak wracam do papierów to jakoś lżej idą!

Ja: I jak Ci jest wtedy jak te papiery tak lżej idą po kawie?

Ty: No słuchaj, od razu uśmiech, od razu większy dystans do Klientów, jakaś większa swoboda, czas szybciej leci, dostrzegam, że za oknami ładna pogoda, no jest lepiej!

Ja: Nooo, a po za pracą co daje Ci taką swobodę?

Ty: Wiesz, lubię gotować (uśmiech). Wymyślam sobie nowe dania, gotuję, testuję, spisuję co i jak i wrzucam na bloga. Ten blog jest ekstra, dostaję już sporo sygnałów, że ludziom się podoba i proszą mnie o nowe przepisy. Mega mnie to ładuje!

Ja: A co jeszcze takiego robisz co Cię ładuje? Co sprawia Ci autentyczną przyjemność i pozwala maksymalnie naładować?

TY: Mhmmmm, pomyślę….O już wiem! Jak potrzebuje się naładować to zimą jeżdżę na nartach, a latem biegam! Uwielbiam to!!! Radość, wiatr we włosach, wiesz jak to jest, że wiosną czujesz przyrodę całym sobą, jak tak lecisz 10 km, a zimą góra dół, góra dół i tak trzydzieści razy i ta prędkość! Jaki/a ja potem jestem naładowany/a, nic więcej nie trzeba, endorfiny, śmiech (śmiech i rozmarzenie w oczach 🙂 )

Ja: A gdybyś jedną jedyną rzecz miał nazwać swoim osobistym Niebem czyli przestrzenią gdzie śmiech, endorfiny, radość i poczucie swobody mieszają się ze sobą i wpływają na Twoje poczucie szczęścia, odprężenia i bycia we właściwym miejscu, to co przychodzi Ci do głowy?

TY: Bieganie. Jenak bieganie to ta energia. Bieganie w biegach gdzie jest meta i medal na mecie 🙂 Synergia grupy, która biegnie z Tobą, współzawodnictwo, ale też wzajemna pomoc na trasie, pokonywanie swoich słabości. To jest to!

Na to wygląda, że każdego z nas cieszą inne rzeczy, prawda?

Może lubujesz się w kolekcjonowaniu krasnali ogrodowych,
może polujesz na antyki na pchlim targu,
wieszasz na ścianach obrazki rysowane pastelami albo Malczewskiego z antykwariatu
Lubisz kosmetyki, masz 87 lakierów do paznokci,
siedemnaście par butów w kolorze nude,
kręcą Cię akcesoria do roweru
lub przynęty do wędkowania,
przez cały dzień pokonujesz na nartach tą samą trasę z góry na dół po 500 metrów i tak wkoło
A ja, drogi Ogrodniku, Melomanie, Rowerzysto, Wędkarzu, Piękna Kobieto, Narciarzu i każdy inny pasjonacie swojej pasji,chodzę na koncerty.

I najchętniej właśnie na „te same” 🙂
choć dla mnie każdy jest całkiem inny!

To co lubisz, to czym się otaczasz daje Ci endorfiny, energię, radość, błogość i {……………..} (wpisz dowolnie co chcesz)!
Mam dokładnie to samo z moimi koncertami.
Nigdy nie dam sobie odebrać tego uczucia, które ogarnia mnie już w oczekiwaniu na występ, nigdy nie dam sobie wmówić, że to bez sensu lub coś w tym złego – tak, dla niektórych to bardzo nieprzyzwoite, że kobieta w moim wieku i to jeszcze posiadająca potomstwo bawi się pod samą sceną. No skandal wiadomo! 😉

Nie ma, że nie wypada – jeśli jest Ci z czymś dobrze, jeśli coś lubisz to rób tego więcej.
Nikt za Ciebie życia nie przeżyje,
Jeśli marzysz o byciu fryzjerką, a rodzice wybrali dla Ciebie zawód chirurga plastycznego to weź nożyczki i zrób najlepszy zabieg (nie koniecznie estetyczny) – odetnij pępowinę, a potem rób swoje!
I mnie nie mów także, że mam prosto siedzieć i w garsonce, kiedy jak lubię dużo chodzić i to w adidasach.
Nie przekonuj mnie, że moją pracą robię dobrą robotę, kiedy czuję, że moje powołanie jest w innym miejscu, że wcale nie zbawiam tu świata, nie przekonuj mnie…
Daj mi przestrzeń na własne zdanie,
Uszanuj moje wartości,
Jestem sobą, ani trochę Tobą.

Myśl proszę o sobie, o tym  o daje radość Tobie, nie Twojej żonie, mężowi, mamie -Tobie! Oni mogą mieć najlepsze intencje i pragną dla Ciebie złotych gór, ale ich ambicjami i marzeniami względem Twojej osoby nie zdobędziesz własnego Everestu. Musisz odkryć swoją siłę napędową i nigdy jej nie odpuszczaj dopóki daje Ci radość nieporównywalną z niczym innym.

Pisz, choć dziś czyta Cię najwyżej kilkadziesiąt osób, Tańcz choć potykasz się o własne nogi, śpiewaj nawet jeśli Zapędowska odrzuciłaby Cię w przedbiegach, pamiętaj jeśli swoim działaniem (które kochasz !) będziesz miał coś wartościowego do przekazania to ludzie wezmą Cię w ciemno, nawet z Twoimi niedociągnięciami. Ba! Za nie mogą Cię jeszcze bardziej cenić 🙂

Jestem Kaśka, dziewczyna z prostego i skomplikowanego zarazem domu,
z miękkim sercem, ale z twardą dupą.
Jestem Kaśka i kocham koncerty,
bo czuję wtedy częścią wszechświata, bo jestem wolna,
bo muzyka mnie uskrzydla i bliżej mi do Niebios już nigdy nie będzie.

Jestem Kaśka i nie wchodząc w ton hymnu pochwalnego to jednym zdaniem  dosłownie – dziękuję za piosenki, które są czymś znacznie więcej niż ładnymi melodiami, są słowami zaklętymi w liczne grabażyzmy, które kocham, z którymi się utożsamiam i które swoją szczerością i prawdą definiują mój Wielki Błękit. Amen.

„No a czasem jestem jak kolorowy ptak
Jak ptak patrzę w dół na góry
Patrzę w dół na góry
No a czasem jestem jak jednej nocy kwiat
Jak kwiat dmucham na chmury
Dmucham na chmury”

Jestem Kaśka i proszę od mojego Nieba się odnieb,
a dbaj z umiłowaniem o swoje – niech Ci słońce zawsze na nim świeci! 

 

(w tekście fragment piosenki: „Cygański Zajeb” SnL, K.Grabowski)

 

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *