Nigdy nie dorosnę

Matka, żona, babka z banku,  i na dodatek taki coach. Trochę swojego przeszłam, nieco przeżyłam, jestem tu gdzie jestem i czuję wdzięczność za tą drogę, bo mogę z niej dziś czerpać, ale gdyby ktoś spytał mnie w środku nocy ile mam lat… 16?20?23?

Możecie się dziwić, burzyć, ale na tyle się czuję wewnętrznie, tyle lat ma moja dusza i nie oceniam tego, że niedojrzała, bo myślę, że aż za bardzo, ale jakaś taka świeża ciągle, naiwna nieco, ciekawa drugiego człowieka, czasem głupkowata i porywcza…
Kiedy zamykam oczy i to trudno mi uwierzyć, że te pierwsze słowa w tym poście to o mnie… Czemu nie napisałam córka? przecież nią jestem i wydaje mi się, że rano obudzę się w „moim pokoju” na Mogilskiej i mama będzie się krzątać w mieszkaniu, tata zaszeleści gazetą. Przecież to było wczoraj… To wczoraj było 7 lat temu.

Ciekawe, że czas robi się nie ubłagalny kiedy rodzą się nam dzieci, moje 4 lata temu to była inna era, inna epoka, a potem już odliczanie kiedy Kuba miał roczek, kiedy skończył dwa lata- tak, tak to było wtedy, a teraz ten gość ma 110cm i rozumy pozjadane…
A ja gotuję, piorę, zajmuje się innymi namiętnymi syzyfowymi pracami…co za nuda 🙂

Wczoraj głośno westchnęłam i wspomniałam, że mam nadzieję, że uda mi się za rok, dwa jechać znów do Jarocina, na to mój synek mówi „mamusiu nie wolno Ci się z tym Panem spotkać, z tym Jarocinem Ty jesteś moja i taty” no tak, a pomyślałam przez chwilę inaczej 😉

Ale wiecie co, mogę być na pierwszy rzut oka tą matką, żoną, korporacyjnym tworem, ale w głębi duszy i tak wiem, że…

10414837_746321662081787_303050606761748057_n

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *