Obcym wstęp wzbroniony

Straszny mnie stres dopada ostatnio i choć znam techniki relaksacji i staram się żyć prosto wśród tego zgiełku, konsumpcji, nacisku i presji… to i tak mnie zjada mnie on – ten stres.

Stresuję się, że mam grypę, że musiałam wziąć wolne od pracy, że w szafie zostawiłam bóg-wie-co, no ale nie przypuszczałam, że zostawię ten burdel komuś do ogarnięcia. Nie przypuszczałam nawet, że mnie to może zestresować, bo przecież co jest ważniejszego od wyzdrowienia? Całkowicie bezsensu się stresować czymś takim, ale jednak…

Grypę mam i dziecko chore mam jednocześnie, być może też z grypą jest dziecko,, tylko, że ja dwa dni leżałam jak kłoda, a on jak młoda latorośl piął się po mnie i wił i nie dał próchnieć choć o niczym innym nie marzyłam jak leżeć i spróchnieć w samotności…

A w zasadzie to wcale nie marzyłam o niczym, ani nawet nie myślałam o niczym.

Teraz jest gorzej, bo myślę i to za dużo.
Dużo za dużo.
Wypionizowałam się, ubrałam kolorowy t-shirt, ze świata zaczęłam odbierać bodźce i informacje.
I dopadł mnie głód robienia czegokolwiek i pragnienie bycia aktywną choć po za umyciem zębów na niewiele mam siłę.
Dopadł mnie natłok myśli o marnowaniu czasu, o bezproduktywnym bezruchu…
Stresuje mnie to trwonienie życia, choć przecież choroba przyszła niezapowiedziana i wcale jej nie chciałam, a jak już jest to jakoś nie mogę godnie jej znieść i to też mnie stresuje, że nie umiem wrzucić luz.

Stresują mnie też ludzie, którzy mają wieczne pretensje o coś,
którzy zamiast skupić się na dobrym, będą wiercić dziurę w całym, będą stękać i zaraz mnie się to udzieli.
Męczę (się!) i stękam bo weszłam do tej samej wody.
Ubolewam, że jestem jaka jestem i ciągle ta sama, ale nie będę inna. Nie odpowiem Ci inaczej, jeśli Ty będziesz ciągle ten sam i w ten sam sposób wylejesz swoje pretensje.
I będę jak zdarta płyta jesli Ty taka-taki będziesz w stosunku do mnie jak.
Chcesz żebym zrobiła coś inaczej to Ty zrób inaczej. W przeciwnym razie będziemy grali tak samo.
Ping-Pong-Ping-Pong…
Chcesz innego finiszu to wystartuj inaczej.
Poszukaj w sobie, a potem zastanów się nad innymi.
Najpierw Ty potem Inni.
Nie na odwrót.

Choć wiem, że to trudne czasem,
Nie myśl, że mnie jest łatwiej bo zajmuję się rozwojem osobistym. Może nawet jest mi trudniej, bo mam sporą świadomość ludzkiej swojej ułomności i karcę się, że teorie tak trudno zamienić w praktykę.
Przesiąknęłam wyższą kulturą bankowości i tez się nagderam serdecznie nieraz nad Twoim czy Twoim zachowaniem, a przecież tak nie chcę.
Szczerze, to mam to często w czterech literach. Przepraszam, że tak wulgarnie, ale Twój ogródek mnie nie interesuje na tym poziomie.
Fajnie jest oczywiście przyjść, napić się oranżady powąchać kwiatki i wrócić do swojego z uśmiechem po udanej, serdecznej wizycie.
Po co więc dałam się wkręcić i kopię w Twoim ogródku?
I po jaką cholerę Ty kopiesz w moim?
Czy nie lepiej odstawić te łopaty i ładować akumulatory na słońcu?

Stresują mnie też sytuacje, które się wydarzają, jedna za drugą, jak na rollercosterze,
Wyniki,niedomówienia, badania, wypadek, ubezpieczenie, pretensje, zaszłości i analizowanie, za późno, za wcześnie, a co będzie, a czy będzie, a jak to będzie…
jedno za drugim.

A gdyby tak skupić się tylko na jednym, albo nie skupiać wcale?
Tylko iść na żywioł, być bardziej spontanicznym, mniej analizować więcej odczuwać

Intensywność przeżyć, wielobarwność wrażeń.
Bodźce, bodźce…

 

Stres potrafi także zmobilizować, i tak właśnie będzie ze mną jak już się z niego powoli otrzepię.
Wnioski wyciągnięte.

Stres potrafi być też dobry, a przynajmniej może być jeśli tak na niego spojrzysz

  • stres może motywować do działań – bez tego jesteś tylko starą puchatą poduszką na miękkiej wysiadzianej sofie
  • stres podnosi poziom energii – bez dodatkowej dawki energii możesz nadal siedzieć i pozwalać sobie na drzemki, bo tak jest wygodniej…
  • stres skupia uwagę na konkretnym problemie – jeśli już wiesz gdzie jest Twój problem możesz się z nim zmierzyć, to ważne mieć dokładną wiedzę na ten temat.
  • stres staje się bodźcem do podejmowania wyzwań i mobilizuje siły organizmu do walki – z pozycji leniwca, któremu jest wszystko jedno NIGDY nie weźmiesz odpowiedzialności na własną zmianę, a jedyne zmiany jakich doświadczysz to te, które przyjdą z zewnątrz.
  • stres jest czynnikiem rozwoju – ten rodzaj stresu lubię najbardziej, przełamywanie swoich słabości przed pierwszym szkoleniem, zdrowa trema i pełna mobilizacja, bez tego byłabym bezpłciowym belfrem, który chce odbębnić swoje mówiąc najlepiej do ścian na sali.
  • stres towarzyszy każdej zmianie w życiu – możesz się bać, jak sobie poradzisz jako świeżo upieczony rodzic, czy udźwigniesz prowadzenie własnej firmy, czy sprostasz oczekiwaniom szefów, którzy powierzyli Ci liderowanie – bardzo dobrze, że się obawiasz!!! Ten rodzaj stresu, to Twój wewnętrzny głos, czerwona lampka, która nie pozwoli Ci narobić głupstw! Traktuj jej włączenie jako sygnał od Twojego wewnętrznego przyjaciela, żebyś  dwa razy pomyślał zanim zrobisz.
  • stres wpływa na realizację ambitnych celów – Ach, to podniecenie, entuzjazm, emocje, czerwone wypieki na policzkach, pozytywny stresik, No risk no fun! Tylko ambitne cele są warte działań i tylko dążeniu do wartościowego celu będzie towarzyszył stres. Jeśli więc robisz coś całkiem bez stresu pomyśl się czy to  w ogóle jest warte by poświęcać tym działaniom czas i energię 🙂

A ja teraz oddycham w swoim tempie, rozpatruje w swoim wymiarze, odczuwam…i mobilizuje się do zdrowego działania w stronę swoich ambitnych horyzontów.

I namierzyłam co mnie stresuje więc… 🙂

Obcym, co stoją przed moim ogródkiem z łopatami  – wstęp wzbroniony!

 

nogi-auto

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *