Prawo do zabawy

Uwielbiam maj. Zieleń w żadnym innym miesiącu nie jest tak soczysta, a roślinność bujna. W tym roku chłonę ten widok chyba stokroć bardziej niż kiedykolwiek, moja ścieżka biegacza nie jest chodnikiem z dalekim horyzontem, a jakimś niesamowitym tunelem, tajemniczym ogrodem zadaszonym milionem listków w wielu odcieniach mojego ulubionego koloru.

Oczy też mam zielone, ale tylko gdy jestem szczęśliwa lub/i zakochana i w maju, bo w maju są juwenalia…i choć wiekiem i stażem jestem już po okresie bycia żakiem to w tym cudownym muzycznym święcie uczestniczę co roku, bo nie ma chyba drugiego takiego festiwalu gdzie możesz być znów młody, możesz być kim chcesz, wypada Ci być szalonym studentem choć tylko się pod niego na chwilę podszyjesz…
Mam silną potrzebę scalania się z tym co kocham, a kocham czuć się jak podlotek 🙂
Kocham być grabażanką z głową wypełnioną dźwiękami mojej duszy.

Tak, choć jestem poważną Panią, odpowiedzialną mamą i kurą domową to właśnie uczucie zachłyśnięcia tym zielonym juwenaliowym majem jest kwintesencją mojej osobowości! No… nawet jeśli trochę przesadzam, to lubię tak o sobie myśleć i nie wyprę się, że to szaleństwo jest składową ważną mnie i mojego spojrzenia na świat tym samym.

W tym roku prognozy są takie, że ma lać – hmmmm, żadna nowość, zawsze pada albo leje właśnie w czasie koncertów, ale to chyba jeszcze mi nigdy nie przeszkodziło uczestniczyć. W tym roku też nie przeszkodzi. Z Kubą moim deszcze i kałuże w tym sezonie zaliczone, więc nic mu nie będzie jak pójdzie z mamą ( w jeden dzień chłopaka wezmę – a co!i), nie jesteśmy z cukru, grunt to zrobić dobrą zabawę i dać sobie prawo do zmoczenia się po szyje w atrakcyjnym chodnikowym bajorze.
Staram się jak najmniej mowić do Niego: „nie wolno, nie teraz, jutro, później, za chwilę, teraz…” staram się aby jego dzieciństwo było takim zielonym majem, pełnym fanstastycznych przygód i wspomnień kiedyś, bo być może coś pojedynczego zapamięta więc niech to będzie mama uśmiechnięta i radość w sercu z wykonanego skoku do piaskownicy. Myślę, że z dnia na dzień mocniej kocham i bardziej rozumiem swoją rolę i Jego rolę w moim życiu, bo tyle się mogę nauczyć, docenić, zwolnić, pochylić ile nie dało mi żadne doświadczenie. Bo może te drzewa są tak samo zielone jak kiedyś, ale ja widzę ostrzej i je inaczej dostrzegam, bo ja która bazuje raczej na ogóle ( jeśli rozpatrzymy ten metaprogram) nagle skupiam się na szczegółach, ile kropek miała dzisiejsza biedronka-wiem, że kołpak sąsiada auto zgubiło, że mleko leżało tu, a teraz tam. Czuję się jak nigdy dotąd sobą przy Nim, choć jak już nie raz pisałam – pewien pierwiastek mnie sprawia, że jestem kimś odleglejszym od codzienności i to też naprawdę mnie cieszy, bo przecież dziecko uczy się przez naśladownictwo więc moje niech nie tylko widzi, że mama pozwala mu się bawić, ale także umie się bawić!

Certyfikat prawa do zabawy – znasz go? Ja się już podpisałam 🙂 i nigdy nie byłam szczęśliwszym dzieckiem 🙂 Polecam każdemu!!!!

Mam prawo do:

Spacerów w deszczu, skakania przez kałuże, zbierania tęcz, wąchania kwiatów, puszczania baniek mydlanych, zatrzymywania się wzdłuż drogi, budowania zamków z piasku, oglądania zachodów słońca, księżyca i gwiazd, mówienia wszystkim „cześć”, chodzenia boso, przeżywania przygód, śpiewania w łazience, bycia wesołym w głębi serca, czytania książek dla dzieci, niemądrych zachowań, kąpania się w pianie, trzymania się za ręce, tańczenia, obejmowania i całowania, śmiechu i płaczu dla zdrowia.

Wędrowania po okolicy, odczuwania lęku, smutku, złości i szczęścia, porzucenia zmartwień, poczucia winy i wstydu. Mówienia „tak”, mówienia „nie”, wypowiadania czarodziejskich słów, zadawania masy pytań, jazdy na rowerze, rysowania i malowania, widzenia inaczej, przewracania się i powstawania, rozmów ze zwierzętami, spoglądania w niebo.

Ufania światu, późnego wstawania, wspinania się na drzewa, drzemki, nic nie robienia, marzeń na jawie, posiadania zabawek, walki na poduszki, poznawania rzeczy nowych, zapału do wszystkiego, błazenady, radości z istnienia swojego ciała, słuchania muzyki, odkrywania działania rzeczy, tworzenia nowych reguł, opowiadania historyjek.

Zbawiania świata, przyjaźni z innymi dziećmi z sąsiedztwa, oraz czynienia cokolwiek jeszcze, co daje więcej: szczęścia, poczucia niezwykłości, odprężenia, kontaktów z innymi, zdrowia, radości, miłości, zdolności do bycia twórczym, przyjemności, obfitości, wysokiej samooceny, odwagi, zrównoważenia, spontaniczności, wzruszenia, piękna, spokoju i energii życiowej…”

Idź jutro na spacer i napisz do mnie jak Twoje wrażania do zderzeniu z zielonością, znajdź dwa motyle, mrowisko, wykop grabki z piaskownicy, poczuj wietrzyk na policzkach,uśmiechnij się szeroko mówiąc „dzień dobry” sąsiadce,, daj sobie prawo do małego szaleństwa i takie samo prawo daj swojemu dziecku – zanim czegoś zabronisz-ugryź się w język 😉  i świadomie zatrzymaj w sobie ten obraz obcowania ze szczegółami tego maja 🙂

Obrazek

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *