ŚDM i prawdziwy krajobraz zapowiadanej apokalipsy …

„Jeśli nie dasz z siebie tego co w Tobie najlepsze, świat nie będzie inny”

Papież Franciszek, Kraków 2016

579ef29d25aa7_o,size,1068x623,q,71,h,f17715

Straszyli nas od jakiegoś roku,
Ostatnie miesiące nawoływali,
aby kto może miasto opuścił bo zjedzie się taka masa ludzi na Światowe Dni Młodzieży, że się nie pomieścimy wszyscy w Krakowie.
Straszyli, że braknie prądu, ulice zakorkują się od świtu do zmierzchu, a telefonie komórkową szlag trafi.
Jeśli chodzi o zakupy to zróbcie je tydzień wcześniej – wołali – bo Ci co przyjadą rzucą się na półki i wszystko wyjedzą, dostawy żywności naturalnie nie dojadą ani do lokalnego sklepiku ani hipera bo w całym województwie nie będzie dostaw paliwa…
Zazdrościłam koleżankom, które mogły wziąć urlop, albo zamknąć swój biznes i w tym czasie udać się na wakacje, ja nie mogłam…
Byłam skazana na tłok, głód, odcięcie od świata i potencjalnie bardziej niż w jakimkolwiek innym miejscu na kuli ziemskiej w tym czasie zagrożona atakami terrorystycznymi!
Przygotowałam swój plan doskonały – dojazd z i do pracy rowerem, nocleg u rodziców, aby nie utknąć z przewożeniem dziecka przed pracą na krótkiej, ale z pewnością zatkanej trasie.
Wsiadłam na rower w poniedziałkowy poranek i pierwszy szok był właśnie wtedy. Drogą, którą jadą obok mnie dzień w dzień tysiące samochodów, przejechało ich może dwieście w ciągu 40 minut pedałowania…
Ten sam szok był w drodze powrotnej i we wtorek powtórka…
Ale Oni nadal straszyli – taaaaa, jest dobrze teraz, ale zobaczycie co się stanie jak Papież wyląduje w Krakowie w środę – to będzie dopiero apogeum!
Oczywiście nie idźcie na Rynek, bo tam tabuny albo pijanych młodych ludzi, albo wprost przeciwnie trzymających Pismo Święte i skupionych na przeżywaniu modlitwy. Nie wiadmo czego bać się bardziej, no ale nie idę oczywiście przez dwa pierwsze dni, bo co prawda jednego zamachowca złapali, ale ilu ich jeszcze się czai na Krakowskie zgromadzenie to kto to wie?!

Od poniedziałku wyczekuje także naszych typowo polskich narzekań i\lub przekleństw kolegów z pracy czy sąsiadów, że nie mogą dojechać nigzie, bo Pielgrzymy tarasują drogę, albo się nie wyspali bo było darcie na osiedlu…
No nie znowu pucha! Pomyłka.
Serio nikt się nie wkurza? Każdy się uśmiecha?Co drugi mówi, że spotkał świetną grupę z Portugalii, Brazylii, Czech, Wietnamu, Filipin etc i to byli naprawdę mega uśmiechnięci młodzi ludzie z wielką energią…
We wtorek sama doświadczam tego flow – grupa anglików zaprasza mojego Kubusia do gry w piłkę i uczy się od nas podstawowych słówek i zwrotów.
Są roześmiani, kolorowi, uśmiechnięci i …zarażają mnie entuzjazmem!
W środę jadę jeszcze raz na rowerze do pracy – pogoda jest cały czas w kratkę więc za każdym razem wracam mokra od deszczu i szczęśliwa tym faktem jak 15latka wracająca z randki. Co jest grane pytam? 🙂
Pielgrzymi łądują mnie niezwykłą mocą gdziekolwiek ich spotykam. Promieniują z odległości kilkunastu metrów nieznaną energią.
Czwartek i piątek korzystam z MPK bo wszyscy chwalą czas dojazdu, chwalą rozśpiewanych pasażerów i mówią, że
TO trzeba przeżyć – Kraków bez korków, autobusy napędzane tą niezwykłą siłą Młodych!
Przestaję wierzyć w jakikolwiek zamach, którym straszą.
Ten świat jest zbyt piękny aby cokolwiek mogło go zakłócić.
Przez chwilę nie pamiętam Paryża, Nicei, ani żadnego krwawego miejsca na świecie.
To musiał być tylko sen.
Niemożliwe, że gdzieś tam są ludzie zdolni do nienawiści, ciemni, brudni, źli i podli…Mordercy. W imię jakiego Boga? Jaki Bóg pozwalałby na takie czyny?
Przed moimi oczyma kolorowi radośni ludzie, emanujący miłością, połączeni w śpiewie, modlitwie, tańcu, tak różni, bo przyjechali z wielu krajów, ale tak podobni bo nastawieni na pokój i miłosierdzie.
Nie boję się.
Wnikam w tłum. Porywa mnie ta energia.
Wiecie co NIGDY nie byłam w podobnym miejscu, NIGDY nie czułam się ani bardziej sobą, ani bliżej Boga.
I nie w tym rzecz, że doznałam objawienia albo radykalnego nawrócenia, ale w tym, że znalazłam miejsce, w którym
Bóg jest najbliżej.
I dziękuję za możliwość doświadczenie na własnej skórze, że nie muszę być na nudnej mszy i marnym kazaniem – przepraszam jak kogoś urażam, ale takie mam zdanie -ale mogę śpiewać, tańczyć i krzyczeć i w tym jest świadectwo uwielbienia Boga.
Czemu nie wiedziałam, czemu nie poczułam tego wcześniej????

I to niezapomniane uczucie wzruszenia i wzniosłości gdy stajesz znowu po latach pod Oknem.
„Jakby się ktoś pytał to Franciszkańska 3.”!
Wspomnienia, spotkań z Janem Pawłem II pełne uśmiechu i radości,
wspomnienia z 2005 pełne zadumy i smutku po stracie papieża,
I oto znowu jest TU.
Atmosfera. Bijące serce i NAJWAŻNIEJSZE jestem tu teraz z moim dzieckiem.
Możemy razem dotknąć historii, możemy razem być tą historią.
Ale mogę mu także opowiedzieć ile w moim sercu uczuć w tym miejscu i dlaczego…
Słucha mnie uważnie, a potem wraca jeszcze do tego i dopytuje przed snem.
Woła razem ze mną, razem z tysiącami ludzi PAPA FRANCESCO!
I ten nasz Ojciec Święty – jak dla mnie mentor doskonały, trafił w punkt z każdym słowem, mówca ludu, przesłania mocne, ale proste w swej treści. Nie komplikuje, mówi jak jest.
Tłum wiwatuje.

Ze wszystkich festiwali, koncertów czy zlotów na jakich byłam ten był najlepszy!
Ten był najradośniejszy, ten jedyny był wspomagany tylko modlitwą i naturalną siłą, ten najlepiej tańczył, śpiewał, zachwycał urodą i różnorodnością,
Ten zaskoczył najbardziej.

Mieszkańcy Krakowa jednym głosem chyba powtarzają, że już za Pielgrzymami tęsknią i zapraszają na takie wydarzenie nawet co rok!
Jak dla mnie to w ogóle nie powinniście wyjeżdżać!

Tęskniłam już w poniedziałek.
No i taka jestem zawiedziona, że mimo, że obiecali to ani tych korków, ani braku prądu, ani spania w śpiworze w pracy no
I nie wyjedli mi ani chleba ani sera żółtego ani nie wykupili piwa z lewiatana, całe szczęście, że nie zrobiłam zapasów na wypadek końca świata.
Ach i dziękuję tym co się jednak wystraszyli i wyjechali – dzięki Wam był efekt WOW na ulicach 😉 Ale troszkę żałujcie Kraków był przez te dni sercem wszechświata i to jest nie do powtórzenia!

Biorę dla siebie bardzo dużo.
Czerpać będę i z atmosfery i ze słów jakie zostawił Nam Ojciec Święty
i mam nadzieję, że nigdy nie dam się już wkręcić w medialną propagandę, bo
słuchając innych można czasem przespać najlepsze chwile życia…
Słuchaj siebie, baw się chwilą, doświadczaj, pozwól sobie na radość.
Młodość jest stanem ducha!

„Nie przyszliśmy na świat po to, aby wegetować, aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi. Sądzimy, że abyśmy byli szczęśliwi, potrzebujemy dobrej kanapy. Kanapy, która pomoże nam żyć wygodnie, spokojnie, całkiem bezpiecznie. Kanapa – jak te, które są teraz, nowoczesne, łącznie z masażami usypiającymi – które gwarantują godziny spokoju, żeby nas przenieść w świat gier wideo i spędzania wielu godzin przed komputerem. Kanapa na wszelkie typy bólu i strachu, kanapa jest cichym paraliżem, który może nas zniszczyć najbardziej, bo po trochu.”
Papież Franciszek, Kraków 2016

 

5797a0c0d1917_p 57979fd9ec0f5_p 57990baf73ac6_p 57990badc0909_p 57990bc8cb9c1_p 57990baec4c91_p 57987d7e73e42_p 57979fd6115ff_p 57987da228c9c_o,size,1068x623,q,71,h,87895157979fd898bda_p 57987e1ac5be8_p 57a045b40b97d_p

źródło zdjęć Gazeta Krakowska

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *