W dobrą stronę

Dużo i mało jednocześnie się ostatnio dzieje u mnie.

Problemy zdrowotne Kuby skutecznie zwolniły moje życie zawodowe i nakazały zostać w domu.
To magiczny czas.
Pomimo!
Do wszystkiego podchodzę z zaufaniem i spokojem, to nie jest łatwe na pierwszy rzut oka, ale mój wewnętrzny głos podpowiada, że poza przewlekłym stanem nie ma prawa stać nic gorszego.
Leczenie wymaga czasu i cierpliwości, ale koniec końców będzie dobrze.
Jutro kolejna wizyta w Chorzowie w szpitalu, gdzie trafiłam na wspaniałych lekarzy !

Jestem bogatsza o kilka trudnych doświadczeń i to chyba daje mi moc spokoju.
Walka z rakiem mojej mamy była dla mnie wykańczająca, zabrała mi kawałek życia, ale nauczyła pokory.
Wszystko co dotyczy Twojego zdrowia, albo może bardziej choroby i tak dzieje się w pewnej chwili trochę poza Tobą.
Najlepsze co możesz zrobić dla siebie to zmusić swój mózg do tego, aby był silny i myślał pozytywnie.
Jeśli dasz się ponieść wyobraźni w nieodpowiednią stronę i pozwolisz jej sobą zawładnąć roztaczając katastrofalne wizje stracisz cenny czas i energię.
Wiesz, że olbrzymi procent rzeczy, których się boimy nigdy się nie zdarza?
Zastanów się teraz proszę ile kosztuje Cię stresu i siwych włosów, że wpędzasz sam siebie w błędne koło negatywnego myślenia i czarnowidztwa. Ile tych siwych włosów jest efektem realnych zdarzeń, a ile tylko ich wyobrażeń.
Moja mama od chwili trzech operacji, w tym wycięcia żołądka przeżyła w zdrowiu 4 lata, ma się świetnie i jest żywym przykładem na to, że można być chodzącym cudem medycznym.
Ja, cholera, od 4 lat częściej muszę farbować włosy bo tak piekielnie się wtedy o nią bałam!

Strasznie jest późno już i nie jestem tu z myślą napisania czegoś super mądrego, motywacyjnego czy refleksyjnego.
Bardziej sama siebie chciałam chyba ukierunkować w dobrą stronę, ugłaskać i poklepać po ramieniu.

Z bardzo intensywnego czasu, wyścigu z korkami, spotkaniami, projektem, pracą zrobiła się u mnie wielka (co prawda wymuszona) przestrzeń, która uświadomiła mi, że dopiero teraz mam czas na najważniejsze co mam w życiu – mam czas dla swojego syna.
Nie taki czas między tym, a tamtym, ale taki zwykły od rana do nocy, rozwlekły, utkany zabawą i leniuchowaniem, taki gdzie mogę spokojnie ugotować obiad, nawet z nim choćby to trwało cztery razy dłużej, taki gdzie możemy spokojnie zjeść śniadanie i kolację, bo nigdzie nie pędzimy.
I zdałam sobie sprawę o ile lepiej się czuję tak fizycznie i psychicznie z tego powodu, że sobie wszystko powoli i bez poganiania  ogarniam.
Jasne, że jeszcze będę gnała, że będę walczyła, że będę darła się na koncercie Grabaża w trzecim rzędzie, ale jasne jest też to, że te dwa tygodnie uspokoiły mnie i pokazały jakie to ważne tak po prostu zwolnić.
I także po prostu przyrzekam zwalniać częściej bez powodu, na dłużej, na krócej, zawsze wtedy gdy poczuję, że ten pociąg jedzie już za szybko i może się wykoleić na własne życzenie na pierwszym zakręcie
Jedyna chyba złota myśl na jaką się wysilę na koniec to to, żebyś też zrobił sobie przerwę od codzienności i zwolnił.
bez powodu.

STOP.

Stop!
Stop Człowieku biegnący boś zaspał, bo korek, bo zebranie, bo raport, bo rachunki. Po prostu stop.
Nie czekaj z tym na choroby, na wypadki, turbulencje,
Zwolnij dla siebie teraz i poczuj jak to jest nigdzie nie pędzić.
Idź tylko w dobrą stronę!
Zobacz jak to zajebiście MIŁO jest 🙂

11952958_1183048635045391_4921350082535948705_o

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *