Wyszłam za mąż, zaraz wracam…

Jakie to było nierealne kiedy wkładałam w tamten dzień białą suknie…
Byliśmy prekursorami wśród przyjaciół, a w mojej głowie było tyle samo wątpliwości co pewności.
Rano spadł niespodziewanie pierwszy śnieg, a Ty napisałeś sms „To co może na narty zamiast…?”
To było kuszące bo pomyślałam, że chyba łatwiej byłoby być na stoku niż na własnym ….
Potem był deszcz i słońce…
Okazało się, że to była zapowiedź tego, co czeka nas w życiu.
Ludzie życzą Ci samych dobrych rzeczy, ale prawda jest taka, że to niemożliwe, żebyś przemknął się przez wspólną podróż wyłącznie z uśmiechem na twarzy.
Najlepsze co możesz życzyć nowożeńcom, to żeby potrafili się słuchać, żeby potrafili mówić o tym co czują, czego chcą, czego nie chcą.
Najrozsądniej, to przygotować ich na to, że nie w miłym tkwi siła związku, a w tym, co najbardziej boli – że najpierw trzeba dużo przeżyć, a dopiero potem potem można poznać co naprawdę znaczy szczęście. W reakcjach na małe wychodzi wielkość drugiego człowieka, a w byciu przy drugiej osobie kiedy wali się jej świat jest świadectwo tego, jak jesteś pokorny i cierpliwy.
No, ale jakże tak pod kościołem mówić Młodym, że może być różnie skoro obydwoje wierzą, że kto jak kto, ale oni są sobie przeznaczeni i pokonają każdą przeszkodę.
Do dziś rozstało się sporo naszych znajomych, były huczne wesela i bolesne rozwody, były łzy, podziały i niedowierzanie, bo to przecież była taka fajna dobrana para…
Gdy o nas myślę…to nie mogę wyjść z szoku, że dwie tak niedobrane i różne osoby wytrzymały ze sobą pod jednym dachem 10 lat 🙂
Ale te dziesięć lat to przecież tylko ciąg dalszy poprzednich siedmiu czy ośmiu? Ty to lepiej pamiętasz, ja nie mam głowy do liczb i dat .
Nie raz czytałam wspaniałe wyznania miłosne na fb w rocznicę, ale czy to byłoby w moim stylu? Nieeee. Nie napiszę więc nic co byłoby równe kilogramowi czekolady z bitą śmietaną, bo pomyśleliby, że zwariowałam 😉
Natomiast prawda jest taka, że masz żonę nieszablonową, taką która z rzadka gotuje, jeszcze rzadziej prasuje, ciągle jest w biegu za czymś co doda jej skrzydeł, bo pazurami uchwyciła się myśli, że nigdy nie będzie kurą domową.
Jakimś cudem Ty jesteś mężem, który to rozumie, może dlatego, że jesteś człowiekiem miliona pasji?
Jeździliśmy razem na nartach, na motocyklu, był spinning, skutery, bieganie, rowery, drony i diety pudełkowe, co mnie jeszcze czeka przy Tobie  – Bóg to jeden wie!
Czasem mam ogromna ochotę ściągnąć Cię bliżej ziemi…ale zaraz potem zadaję sobie pytanie – w zasadzie po co? Czy potrzebny mi facet kanapowy, który będzie chodził koło mnie jak w zegarku? Czy naprawdę byłabym szczęśliwsza obierając Ci Twój skrawek nieba?
Odpowiedź jest tylko jedna- nie byłabym.
I Ty byś nie był. Życie jest zbyt krótkie, by nie żyć tak jak się lubi.
Dużo osób się wypala, bo żyje według planu, który nie działa, a nie działa, bo nie był stworzony dla tej konkretnej osoby, a był tworem wyobrażenia na temat szczęśliwego życia, często przekazany z pokolenia na pokolenie i nagle zawiódł… Studia, praca, mieszkanie, mąż, żona, dzieci, dom, drzewo, ble, ble, ble…
To wcale nie jest tak, że to jest złe, ale może nie być też dobre dla wszystkich, i może po prostu nie być dla Ciebie.
Sama nie wiem co dla kogo gorsze do zniesienia, to, że ja słyszę od Ciebie codziennie o dziesiątkach nowych angażujących pomysłach czy, że Ty słyszysz nieustannie o jednej mojej fascynacji – Grabażu. Może wystarczy uznać – Ciebie uszczęśliwia zjazd z góry bez trzymanki, a mnie muzyczny orgazm ciągle w tym samym boskim wykonaniu.
Zamiast spalać się na zakazach i wzmacnianiu łańcucha ja z godnością znoszę bezwzględnie potrzebne do życia gadżety, a Ty ostatnio bardzo ochoczo chodzisz ze mną na koncerty choć obydwoje wiemy, że sama umiem się sobą zaopiekować 😉

Małżeństwo to nie jest instytucja gwarantująca cokolwiek, jestem nawet przekonana, że często zupełnie zbędna by zbudować fajny związek.
My zdecydowaliśmy się jednak włożyć obrączki te równe dziesięć lat temu,
Zdecydowaliśmy też zaraz po pierwszym naszym nieudanym rozwodzie, że nie będziemy się bezwzględnie zadowalać, bo ważniejsze jest słuchać siebie niż ślepo iść w to, co chce drugie, że ze wspólnego planu nic nie wyjdzie jeśli nie będzie zarówno mój i Twój, że nie warto żyć zgodnie z oczekiwaniami innych osób, że nie opłaca się tłumaczyć innym ze swoich wyborów, że trzeba słuchać swojego serducha, a jeśli bije inaczej niż Twoje to usiąść i postarać się zrozumieć czemu…
Zdecydowaliśmy się mówić głośno o oczekiwaniach nawet jeśli zdarza się, że drugiej osobie ciężko je słyszeć, bo nawet jak jest bunt i sprzeciw to trudno – i sztormy trzeba przejść.
I jest prawie do znudzenia słodko…
Ale to oczywiście nieprawda, bo trzaskamy tez drzwiami i rzucamy przedmiotami, bo ja nigdy nie krzyczę tylko na Ciebie i przez Ciebie, bo czasem  mam ochotę Cię spakować, albo Się! Często, Częściej i z wielką siłą.
Jesteś tak rożny ode mnie od A do Zet, że naprawdę codziennie się dziwię kto tu jest mądrzejszy ( ba! oczywiście, że ja!), że jakoś ta maszyna dyszy, sapie, ale potrafi się jeszcze rozpędzić i mknie do przodu 😉
Także bez sentymentów i mi znanej ckliwości, bo łez mam ostatnio w nadmiarze nie wynoszę Ciebie, ani siebie na piedestały bo i tak jesteśmy mocarzami i tylko nam wiadomo ileśmy się musieli nakopać z niejednym koniem by być tu dziś…

A czy damy radę razem kolejną dyszkę?
Oczywiście chyba, że mnie porwie moja Fascynacja, a Ciebie Twoja,
ale póki Tu i Teraz – za pierwszą oficjalną, przed Bogiem i świadkami, Dekadę – dziękuję 🙂

 

 

 

 

8 Comments

  1. Ola

    Kasia, Gratulacje dla Was obojga! Piękny tekst! Uwielbiam Cię czytać.! Trzymam kciuki nie za następną 10 ale 50 co najmniej ?.

    Reply
    1. katarzynahabowska (Post author)

      Dziękuję Ola !
      Bardzo bardzo i za życzonka i uśmiech dla mojego pisania 🙂

      Reply
  2. Marzena

    Kochani ogromne gratki dla Was….mozna powiedziec ze w dzisiejszych czasach 10 lat top juz wyczyn ;-)… Zycze Wam dalszych 50-ciu lat w zrozumieniu, kompromisie i miłosc. No a tekst Kasiu…jak zwykłe świetny, strzału w 10. Pozdrawiam cieplutko

    Reply
    1. katarzynahabowska (Post author)

      Dziękujemy serdecznie Marzenko, pięćdziesiąt to już nie tylko siła woli, ale i zdrowia, kto wie.. 🙂
      Dla takich słów jak Twoje – będę pisać :*

      Reply
  3. Kluska

    K. Weszłam właśnie na kolorowy prom, słońce pięknie swieci – mamy poranek, pod nami oszałamiający lazur oceanu, czekamy na końcowy załadunek i odbój. Chwila nic nie robienia, hmmm może to dobry moment zeby sprawdzić co w świecie sie dzieje, wyciągam tel i klikam prosto w FB. Ummm wpis Kryzowy, wchodzę i zaczynam czytać…. Dochodzę do miliona pasji i już nie wytrzymam!!! No bez jaj! Znowu! M. patrzy podejrzliwie i pyta delikatnie „ co jest? Smutno ci? jeszcze tu kiedyś wrócimy…” Miś kochany jak zawsze nie kuma. Przez łzy daje mu tel- zaczyna sie śmiać „widzisz mówiłem ze ślub w niczym nie jest nam potrzebny- słuchaj mądrzejszej koleżanki”
    Wrrrrr 😀
    Potem dochodzimy do części o gadżetach i wybuchamy śmiechem, dookoła ludzie się patrzą i uśmiechają, słońce nadal swieci, ruszamy w dalszą drogę.
    Tak sobie myślę, że niełatwi z NAS/WAS ludzie, ale to nie o łatwe rozwiązania w życiu chodzi. Te trudniejsze, bardziej wymagające i męczące często scieszki spajają, dają większą satysfakcję i więcej radochy!
    Bredzę? Chyba tak – ostatnio jakaś taka ckliwa i sentymentalna sie robię ?

    Dzielni jesteście niesamowicie! Wasza różność w moim przekonaniu daje Wam prawo przetrwania. Wiem jedno, ze sobą nudzić sie nie będziecie!!!! Gratuluje 10 lat! I oczywiście równie pasjonujących kolejnych dekad 🙂
    ❤️

    Reply
    1. katarzynahabowska (Post author)

      Tego się nie spodziewałam – komentarz długi jak wpis na bloga!
      Dziękuję Ci Kluseczko, że chciało Ci się w tych okolicznościach przyrody wspaniałej napisać te słowo dla mnie! Moje serce jest wzruszone i poruszone :*
      Co to było za wesele, co? I ten Twój Benjamin, który spytał mnie w łazience gdy pudrowałam nosek „Czy się Najeb***łam?” i Boguś, który Ewelinie uciekł, bo namiętnie hulała z moim kuzynem i prawie go Czekaja pod Wawelem wzięli na maskę samochodu, i ja bez okularów i szkieł kontaktowych, która ledwo co gości widziała i Dziki, który jest z nami na każdym zdjęciu – tort kroiliśmy w trójkę i cudownych rodziców mam obtańcował z nami niczym ojciec czy nie wiem mąż zastępczy i strogonowa na koszulce nosił dumnie potem choć ludzie brali tego strogonowa za lekkie ulanie 😀
      I naliczyliśmy z Marcinem ilu ludzi już nie ma z nami, którzy wtedy tańczyli, pili nasze zdrowie, żyli…
      Oj Agatko – Twoje wzruszenie i ckliwość są mi potrzebne jak tlen :* dziękuję!
      Misia ucałuj! Słońca trochę przywieźcie ze sobą!

      Reply
  4. Cerek

    Gratuluję pięknej rocznicy no i kolejnych intensywnych dziesięcioleci życz 😀

    Reply
  5. Cerek

    Gratuluję pięknej rocznicy no i kolejnych intensywnych dziesięcioleci życzę 😀

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *